Pod lupą: Volvo XC90 B6 AWD Plus Bright 2025 — raporty krzyczą „severe damage”, a zdjęcia pokazują uderzenie w narożnik. Prawda leży pomiędzy i da się ją policzyć

Volvo XC90 B6 AWD Plus Bright, rocznik modelowy 2025, wyprodukowane w czerwcu 2024 w Torslandzie: 21 047 mil na liczniku, czyli niecałe 34 tysiące kilometrów, perłowa biel Crystal White, brązowa skóra Moritz, siedem miejsc, panorama, Harman Kardon, kamera 360° i felgi 21". Jeden użytkownik z New Jersey, auto w leasingu prywatnym, cała obsługa u jednego dealera Volvo. W maju 2026 dostało w lewy przód. CARFAX i AutoCheck opisują to zdarzenie mocnymi słowami: severe, wiele poduszek rozwiniętych, auto odholowane z miejsca. Zdjęcia z placu pokazują coś innego niż te słowa sugerują — i to właśnie ta różnica jest tematem tego raportu. Przeanalizowaliśmy 13 zdjęć licytacyjnych, CARFAX, AutoCheck i pełny dekoder VIN Volvo.
Dane techniczne i identyfikacyjne
Co mówi CARFAX, a co AutoCheck?
Oba raporty pobraliśmy 7 sierpnia 2026, w odstępie kilku minut. Tym razem obie bazy widzą to samo i opisują to podobnie — różnice są w szczegółach, ale wnioski się nie rozjeżdżają. Co ważniejsze, obie mają jeden wspólny problem: opisują zdarzenie, a nie stan auta po zdarzeniu. Zanim przejdziemy do porównania raportów, warto zrozumieć samą ekonomię tej szkody.
Dlaczego XC90 z 33 tysiącami kilometrów trafiło na plac?
Tutaj nie dostajemy gotowego rachunku od ubezpieczyciela — Copart, w odróżnieniu od IAAI, nie publikuje kosztorysu naprawy ani wartości ACV. Podaje jedną liczbę: Estimated Retail Value 47 031 USD, czyli własny szacunek, ile auto byłoby warte na rynku detalicznym bez uszkodzeń. Resztę trzeba złożyć samemu, a składniki są dobrze widoczne.
Skąd bierze się szkoda całkowita przy uderzeniu w jeden narożnik? Z trzech rzeczy naraz. Po pierwsze, amerykański kosztorys ubezpieczeniowy liczy wyłącznie części nowe, oryginalne, przy stawce warsztatowej rzędu 60–90 dolarów za godzinę i pełnym czasie normatywnym producenta. Po drugie, w tym aucie rozwinęła się kurtyna powietrzna — a to od razu dokłada do rachunku samą kurtynę, rozerwaną podsufitkę, obsługę sterownika SRS i kalibracje. Po trzecie, uszkodzony narożnik to w XC90 reflektor pełny LED z doświetlaniem zakrętów, aluminiowa maska i błotnik — same drogie pozycje.
Do tego dochodzi kontekst, którego nie widać na zdjęciach: auto było w leasingu prywatnym. Uszkodzony egzemplarz wrócił do firmy leasingowej miesiąc po kolizji, przeszedł przez aukcję hurtową, a dopiero potem — 3 sierpnia 2026 — pojawił się wpis o szkodzie całkowitej i tytuł salvage. To typowa ścieżka dla aut leasingowych: nikomu nie opłaca się naprawiać cudzego samochodu, którego i tak trzeba oddać.
Warto od razu powiedzieć, czego tu nie ma. Nie ma zastrzeżeń do licznika — 17 782 mile w styczniu, 21 047 dziś, obie bazy zgodne, żadnych brandów odometrycznych. Nie ma otwartych akcji serwisowych. Nie ma śladu zalania, gradu ani pożaru. Komora silnika jest nietknięta: chłodnice, wloty powietrza i osprzęt na swoich miejscach, żadnych wycieków ani śladów przesunięcia. Poduszki przednie — kierowcy i pasażera — nie zadziałały, co widać wprost na zdjęciach kokpitu.
Jest za to jedna rzecz, której nie da się przemilczeć: rozwinęła się kurtyna powietrzna po stronie uderzenia. Podsufitka jest rozerwana przy słupku, kurtyna zwisa. To zmienia charakter tej aukcji — nie jest to już wyłącznie robota blacharska.
Jak to czytać? Zacznijmy od tego, co w tych raportach jest naprawdę mocne. CARFAX opisuje zdarzenie z 26 maja 2026 jako moderate damage z uderzeniem w lewy bok i przód, dodaje disabling damage, holowanie i rozwinięcie wielu poduszek. AutoCheck jest jeszcze bardziej konkretny: Left Front Impact with Another Vehicle, numer raportu policyjnego, klasyfikacja Collision — Severe i wynik 78 punktów przy typowym przedziale 91–96. To nie są niuanse — to jest twardy zapis, że auto zebrało realne uderzenie.
A teraz to, czego z raportów nie wyczytacie. CARFAX w rubryce „szkody strukturalne” nie zgłasza niczego — a to ta sama baza, która przy tym samym zdarzeniu użyła słowa severe w podsumowaniu sekcji. Podsumowanie „Severe Damage” bierze się z tytułu salvage i faktu rozwinięcia poduszek, a nie z opisu kolizji. Podobnie AutoCheck: wynik 78 to konsekwencja brandu tytułowego, nie pomiaru zniszczeń. Żaden z tych raportów nie widział auta na oczy — dlatego dalsze sekcje opierają się już wyłącznie na zdjęciach.
I jeszcze jeden szczegół, który łatwo przeoczyć: to nie jest pierwsza kolizja tego auta. 4 maja 2025 CARFAX odnotował lekkie uderzenie w prawy przód (poduszki nie zadziałały), a trzy tygodnie później, przy przeglądzie 10 000 mil, dealer wymienił reflektor. Prawa strona przodu ma więc już za sobą jedną naprawę — warto to uwzględnić, planując zakres prac.
Oś czasu — kluczowe zdarzenia
Dwa lata i dwa miesiące od zjazdu z taśmy do placu aukcyjnego, jeden użytkownik, dwie kolizje i bardzo równy rytm serwisowy pomiędzy nimi.
- Produkcja czerwiec 2024 (25. tydzień) w fabryce Volvo w Torslandzie, Szwecja
- 20.06.2024 — wpis producenta w CARFAX: vehicle manufactured
- 17.07.2024 — auto wystawione do sprzedaży w Red Bank Volvo (New Jersey) przy 5 milach
- 30.08.2024 — inspekcja przedsprzedażna i przygotowanie
- 10.09.2024 — pierwszy tytuł, rejestracja, wpis o zastawie (leasing)
- Rodzaj użytkowania: personal lease, New Jersey
- 21.09.2024 — pierwszy serwis przy 788 milach
- CARFAX: minor damage, uderzenie w prawy przód
- Poduszki nie zadziałały
- 23.05.2025 przy 9 017 milach — przegląd 10 000 mil, wymiana reflektora, olej z filtrem
- 16.01.2026 przy 17 782 milach — przedłużenie rejestracji
- 24.02.2026 — serwis 20 000 mil u dealera Volvo Cars of Red Bank
- Zakres: olej z filtrem, filtr kabinowy, filtr powietrza, hamulce i płyn hamulcowy, rotacja i wyważenie opon, wycieraczki, przegląd instalacji elektrycznej, aktualizacja oprogramowania, regulacja świateł
- AutoCheck: Left Front Impact with Another Vehicle, raport policyjny L26MT20099
- CARFAX: moderate damage, uszkodzenia lewego boku i przodu, disabling damage
- Wiele poduszek rozwiniętych, auto odholowane z miejsca zdarzenia
- 26.06.2026 — zwrot auta z leasingu do dealera, miesiąc po kolizji
- 28.07.2026 — sprzedaż na aukcji hurtowej
- Auto nie zostało naprawione — na sierpniowych zdjęciach widać te same uszkodzenia
- Przebieg 21 047 mil, tytuł przechodzi na ubezpieczyciela
- Wydany SALVAGE TITLE / CERTIFICATE (New Jersey)
- Gwarancja fabryczna prawdopodobnie unieważniona przez producenta
- Lokalizacja: 108 North Main Street, Windsor, NJ 08561
- Start 10:00 rano czasu lokalnego, czyli 16:00 w Polsce
- Kluczyk obecny; Copart nie deklaruje statusu Run & Drive
Serwisowanie — podsumowanie
To jedna z mocniejszych stron tej aukcji. Wszystkie wpisy serwisowe pochodzą z jednego salonu Volvo — Red Bank w New Jersey: inspekcja przedsprzedażna, pierwszy serwis przy 788 milach, przegląd 10 000 mil przy 9 017 milach i pełna obsługa 20 000 mil w lutym 2026. Nic nie było robione „u kolegi”, nic nie wypadło z rytmu. CARFAX kwituje to wprost: historia wymian oleju jest zgodna z zaleceniami producenta.
Sam zakres lutowego przeglądu wygląda jak lista z książki serwisowej, a nie jak minimum do odhaczenia: olej z filtrem, filtr kabinowy, filtr powietrza, kontrola hamulców i płynu hamulcowego, przegląd skrzyni i szczelności, rotacja oraz wyważenie opon, wymiana piór wycieraczek z przodu i z tyłu, kontrola pasów, świateł i instalacji elektrycznej, aktualizacja oprogramowania. Trzy miesiące później auto dostało w lewy przód — ale do tego momentu było prowadzone wzorowo.
Warto też odnotować, czego w historii nie ma: żadnych otwartych akcji serwisowych (obie bazy zgodne), żadnych napraw poza siecią Volvo, żadnych przerw w rejestracji. Przy aucie z tytułem salvage to nie zmienia statusu dokumentów, ale bardzo dużo mówi o tym, jak było eksploatowane przez pierwsze 21 tysięcy mil.
Co widać na zdjęciach?
Jedno miejsce kontaktu: lewy narożnik przodu. Nakładka zderzaka jest wyrwana z mocowania i odchylona, spod niej wystaje nadkole i wsporniki. Reflektor lewy jest przesunięty i porysowany, ale sama obudowa trzyma się w jednym kawałku — nie jest wybita jak w wielu takich szkodach. Błotnik lewy złapał długie, ostre przegięcie biegnące od nadkola w stronę drzwi, a maska wybrzuszyła się przy lewym narożniku, z wyraźnym załamaniem krawędzi. Atrapa chłodnicy z chromowaną ramką Bright jest cała, emblemat Volvo na miejscu. Reszta auta — cały prawy bok, tył, dach, szyby i szklana panorama — bez śladu kontaktu.
- Maska (aluminium) — wybrzuszenie i załamanie krawędzi przy lewym narożniku
- Błotnik przedni lewy — długie przegięcie od nadkola w stronę drzwi
- Nakładka zderzaka przedniego — wyrwana z mocowań po lewej stronie, rozdarta
- Reflektor przedni lewy (pełny LED, Active Bending)
- Kurtyna powietrzna po stronie uderzenia — rozwinięta
- Podsufitka — rozerwana przy słupku w miejscu wyjścia kurtyny
- Pełna lista uruchomionych elementów SRS — raporty mówią o „wielu poduszkach”, na zdjęciach widać jedną kurtynę; ostateczną listę da odczyt sterownika
- Napinacze pasów — odwracalne (ERR) wracają do stanu wyjściowego, pirotechniczne w klamrach trzeba sprawdzić
- Sterownik SRS — do rozstrzygnięcia, czy wystarczy wyczyszczenie crash data, czy potrzebny nowy moduł
- Wsporniki, belka i absorber zderzaka — ocena możliwa dopiero po zdjęciu nakładki
- Nadkole i mocowania błotnika — widoczne odkształcenia, zakres po demontażu
- Geometria i zawieszenie lewego przodu
- Kalibracja kamer i radarów po naprawie
Ocena możliwa dopiero po demontażu i podłączeniu diagnostyki.
Kluczowa obserwacja: Kluczowa obserwacja: zdjęcia i raporty opowiadają dwie różne historie, a prawda leży pomiędzy. Po stronie dobrych wiadomości: poduszki przednie kierowcy i pasażera nie zadziałały — widać to jednoznacznie na zdjęciu kokpitu, kierownica i deska rozdzielcza są nietknięte. Komora silnika jest czysta: chłodnice, wlot powietrza i osprzęt stoją na swoich miejscach, nic nie jest przesunięte, nie ma śladów wycieków. Wnętrze wygląda jak z salonu — brązowa skóra Moritz bez zarysowań, dekory walnut bez uszkodzeń, wszystkie trzy rzędy siedzeń w porządku. Elektronika żyje: zestaw wskaźników i ekran centralny są włączone, licznik pokazuje 21 047 mil.
Po stronie złych: kurtyna powietrzna po stronie uderzenia rozwinęła się, a podsufitka jest w tym miejscu rozerwana. Po przeciwnej stronie podsufitka pozostała nietknięta, co sugeruje zadziałanie po jednej stronie — ale to hipoteza ze zdjęć, nie odczyt z komputera. Na zestawie wskaźników świeci czerwony komunikat SOS, a na ekranie centralnym widać ekran połączenia alarmowego — czyli system eCall zarejestrował zdarzenie i zgłasza usterkę. Do tego dochodzi brak deklaracji Run & Drive ze strony Copart: to nie znaczy, że auto nie jeździ, ale znaczy, że nikt tego nie potwierdził.
Innymi słowy: blacharsko to szkoda jednego narożnika — węższa niż w wielu aukcjach, które wyglądają groźniej. Elektrycznie i „systemowo” to szkoda z rozwiniętym SRS, a to zawsze kosztuje więcej, niż wynika z samego wyglądu. Kupując takie auto, płaci się nie za zdjęcia, tylko za to, co pokaże diagnostyka.
Szacunkowy koszt części w Polsce
Ceny z rynku polskiego. Wycena ma charakter orientacyjny i jest aktualna na dzień sporządzenia raportu — dostępność i stawki zmieniają się z tygodnia na tydzień, a ostateczny zakres zależy od tego, co pokaże demontaż i odczyt sterownika SRS. Ceny części nowych podano w kwotach brutto, bez rabatów. Robocizny świadomie nie wyceniamy — stawki różnią się w zależności od regionu i warsztatu, a rachunek zależy od tego, ile prac wykonuje się we własnym zakresie.
Do weryfikacji: Pełna lista uruchomionych elementów SRS, napinacze pirotechniczne w klamrach, wsporniki i absorber zderzaka, geometria i zawieszenie lewego przodu, potwierdzenie Run & Drive oraz kalibracja kamer i radarów — do oceny dopiero po demontażu i podłączeniu diagnostyki.
Ważne: Trzy uwagi do samej tabeli. Po pierwsze, nie ma w niej chłodnic ani elementów układu chłodzenia — komora silnika na zdjęciach jest nietknięta i wpisywanie ich „na wszelki wypadek” tylko zaciemniałoby rachunek. Podobnie atrapa chłodnicy z chromowaną ramką Bright jest cała i celowo jej tu nie ma, choć w wielu podobnych szkodach byłaby jedną z droższych pozycji. Po drugie, w tabeli nie ma napinaczy pasów: XC90 ma elektrycznie odwracalne napinacze (ERR), które po zdarzeniu wracają do stanu wyjściowego — pozycja pojawi się w rachunku dopiero wtedy, gdy odczyt pokaże zadziałanie napinaczy pirotechnicznych w klamrach. Po trzecie, pozycje SRS to wciąż najbardziej ruchoma część kosztorysu: jeśli odczyt potwierdzi zadziałanie jednej kurtyny, zamkniemy się w podanych kwotach; jeśli okaże się, że poszło więcej — rachunek urośnie.
Różnice między kolumnami są duże i wszystkie prowadzą w tę samą stronę. Najostrzej wygląda to przy nakładce zderzaka (1 000 zł z demontażu wobec 5 000 zł za nową) i przy reflektorze (3 500 wobec 9 140 zł) — trzeba tylko trafić w wersję Top Range. Kurtyna powietrzna i sterownik SRS wychodzą równo o połowę taniej: 1 200 wobec 2 400 zł oraz 1 300 zł za wyczyszczenie crash data zamiast 2 750 zł za nowy moduł, a wyczyszczony sterownik działa tak samo. Przy blachach dochodzi drugi argument, ważniejszy od samej ceny: maska i błotnik z demontażu przyjeżdżają w lakierze, nowe są gołe — a przy perłowej bieli lakiernia kosztuje więcej niż cała różnica w cenie części.
Sumarycznie: cała kolumna części z demontażu to około 23 tysięcy złotych wobec 41,6 tysiąca w nowych. To ponad 18 tysięcy złotych różnicy na tej samej liście elementów — przy aucie kupowanym z licytacji to nie jest kosmetyka, tylko realna część budżetu. Warunek jest jeden: trzeba mieć czas i cierpliwość, żeby złożyć komplet od dawców, zamiast zamawiać wszystko jednym kliknięciem.
Osobno warto powiedzieć o dostępności. XC90 drugiej generacji jest na rynku od 2015 roku, a lifting z 2019 roku, który obowiązuje także w naszym roczniku, nie zmienił przodu w sposób utrudniający szukanie części — dawców jest dużo i to jest realna przewaga tej aukcji nad autami świeżo po debiucie. Uważać trzeba tylko na wersję reflektora: w Plus Bright jest to pełny LED z aktywnym doświetlaniem zakrętów i modułem sterującym, a nie tańsza odmiana bez bendingu.
Plus Bright — środkowa półka gamy w chromowanym wydaniu
Wersja Plus z pakietem Bright: chromowana ramka grilla, chromowane listwy przy zderzakach i progach, srebrne zintegrowane relingi dachowe. Do tego siedem miejsc, panoramiczny dach, Harman Kardon, kamera 360°, Pilot Assist, podgrzewane fotele w obu rzędach i podgrzewana kierownica. Poniżej pełna lista z dekodera VIN Volvo.
- Skóra Moritz Maroon Brown, podsufitka Charcoal, dekory Linear Walnut
- Siedem miejsc — trzeci rząd składany, drugi rząd przesuwany i dzielony
- Fotel kierowcy elektryczny z pamięcią, pasażera elektryczny, podparcie lędźwiowe
- Podgrzewane fotele przednie i tylne, podgrzewana kierownica
- Panoramiczny dach otwierany
- Klimatyzacja 4-strefowa z nawiewem do trzeciego rzędu, afterrun parking climate
- Oczyszczacz powietrza z czujnikiem PM2.5 i funkcją wstępnego oczyszczania kabiny
- Zintegrowana podkładka podwyższająca dla dziecka w środkowym fotelu 2. rzędu
- Elektryczne blokady drzwi tylnych, elektrycznie składane zagłówki 2. rzędu
- Audio Harman Kardon Premium Sound z subwooferem
- Cyfrowe zegary 12,3" + ekran centralny 9" z systemem Google (Mapy, Asystent, Play Store)
- Bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto, 2× USB-C
- Kamera 360° z podglądem PiP, Park Assist przód, tył i boki
- HD Radio i SiriusXM, moduł telematyczny
- Zdalny rozruch i sterowanie z aplikacji Volvo Cars
- HomeLink 5, lusterka auto-dim wewnątrz i na zewnątrz, elektrycznie składane
- Elektryczna klapa bagażnika z otwieraniem ruchem stopy, dostęp bezkluczykowy
- Reflektory pełny LED z aktywnym doświetlaniem zakrętów (Top Range) + spryskiwacze
- Pilot Assist z Traffic Jam Assist + adaptacyjny tempomat
- BLIS z Cross Traffic Alert
- Lane Keeping Aid + Emergency Lane Keeping Aid
- Collision Mitigation z przodu i z tyłu, Post Impact Braking
- Rozpoznawanie znaków, Road Friction Indication, Hill Descent Control
- Alarm, poduszka kolanowa kierowcy, kurtyny powietrzne, WHIPS, ISOFIX
- Szyby boczne laminowane, przyciemniane szyby tylne
- Lakier perłowy Crystal White (707), pakiet Bright — chrom zamiast czerni
- Felgi 21" (9Jx21), opony Pirelli 275/40 R21, koło dojazdowe i podnośnik
- Srebrne relingi dachowe zintegrowane + belki bagażnika dachowego
- Chromowane listwy progowe z podświetleniem, chromowana listwa tylnego zderzaka
- Zawieszenie TOURING na sprężynach stalowych — bez pneumatyki i bez CCD
- Hamulce 18" z przodu, tarcze 340 mm z tyłu, iTPMS pośredni
- Bez haka i bez modułu przyczepy
Ile kosztują podobne auta w Polsce?
Dwie rzeczy ustawiają całe porównanie. Pierwsza: silnika B6 nie ma w aktualnym polskim cenniku XC90 — Volvo sprzedaje u nas ten model jako B5 (250 KM) i jako hybrydę plug-in T8, a nasz egzemplarz ma 300 KM i 420 Nm. Druga: to ostatni rocznik przed dużym liftingiem XC90, co widać choćby po ekranie centralnym 9" i przedliftowym przodzie. To dokładnie ten moment w cyklu życia modelu, w którym ceny robią się nieoczywiste — auto jest praktycznie nowe, ale należy już do poprzedniej odsłony. Dlatego zestawiamy je nie tylko z ofertami z polskiej sieci, ale przede wszystkim z tym, co realnie kosztują sprowadzone z USA egzemplarze tego rocznika.
Przewidywana cena na licytacji mieści się w przedziale 20 000–26 000 USD. Weźmy wariant środkowy, 23 000 USD: doliczając opłaty aukcyjne, transport, cło, akcyzę i VAT (akcyza w niższej stawce, bo silnik ma 2.0), auto stanie w Polsce za około 123 tysiące złotych. Części używane z zapasem to kolejne ~23 tysiące, czyli około 146 tysięcy za auto z częściami z kosztorysu — bez robocizny, lakieru i kalibracji, których nie wyceniamy. Każdy tysiąc dolarów w górę lub w dół to około 4 700 zł po polskiej stronie, więc skrajne warianty licytacji dają 132 tysiące przy 20 000 USD i 160 tysięcy przy 26 000 USD.
Po drugiej stronie jest liczba, która ma tu największe znaczenie: XC90 z tego rocznika, sprowadzone z USA, po niewielkiej szkodzie i z historią dającą się zweryfikować, zaczynają się w Polsce od około 220 tysięcy złotych. Owszem, w ogłoszeniach znajdzie się i 170 tysięcy — ale to zwykle auta albo po poważnej szkodzie, albo z przeszłością, której nie da się rzetelnie prześledzić. Ta różnica sześćdziesięciu tysięcy to dokładnie cena za przejrzystość dokumentów, i warto to sobie powiedzieć wprost, zanim porówna się same kwoty. Dla porządku reszta punktów odniesienia: egzemplarze z polskiej sieci w tej samej wersji Plus Bright, ale ze słabszym B5, kosztują 270–290 tysięcy, nowy XC90 z salonu startuje od około 340 tysięcy, a sam Copart szacuje wartość detaliczną naszego auta bez uszkodzeń na 47 tysięcy dolarów, czyli około 157 tysięcy złotych.
Zapas jest więc realny nawet w najdroższym wariancie licytacji: 160 tysięcy za auto z częściami wobec 220 tysięcy za porównywalny egzemplarz z przejrzystą historią. Trzeba go jednak uczciwie rozdysponować — pochłonie go robocizna, lakier i kalibracje, których nie wyceniamy, a przy rozwiniętym SRS budżet trzeba trzymać szerszy niż zwykle, bo to najmniej przewidywalna część rachunku. Warto też pamiętać, że mówimy o ostatnim roczniku przed liftingiem: na co dzień nie ma to znaczenia, ale przy odsprzedaży za kilka lat auto będzie porównywane z odświeżoną odsłoną modelu.
Ocena końcowa
Werdykt: warto licytować, ale z twardym limitem i z rezerwą na elektronikę
Blacharsko to szkoda jednego narożnika przy nietkniętej komorze silnika i nienaruszonych poduszkach przednich; problemem nie jest blacha, tylko rozwinięty SRS i brak potwierdzenia, że auto jeździ.
Zacznijmy od tego, co jest tu naprawdę dobre. Rocznik modelowy 2025, produkcja czerwiec 2024, niecałe 34 tysiące kilometrów i jeden użytkownik, który przez dwa lata jeździł wyłącznie do jednego salonu Volvo. Wersja Plus Bright z siedmioma miejscami, panoramą, Harman Kardonem, kamerą 360°, Pilot Assist, podgrzewanymi fotelami w obu rzędach i felgami 21". Do tego silnik B6 o mocy 300 KM, którego w polskim cenniku XC90 po prostu nie ma — u nas ten model kupuje się z B5 o mocy 250 KM albo jako plug-in. Wnętrze wygląda jak z salonu, komora silnika jest nietknięta, przebieg bez zastrzeżeń w obu bazach.
Sama szkoda blacharska też jest węższa, niż sugerują raporty. To jeden narożnik: maska, błotnik lewy, nakładka zderzaka i reflektor. Grill z chromowaną ramką jest cały, chłodnice na miejscu, prawy bok, tył, dach i szyby bez śladu kontaktu. Poduszki przednie kierowcy i pasażera nie zadziałały — a to przy uderzeniu w lewy przód oznacza, że przeciążenia czołowe nie przekroczyły progów fabrycznych.
Zastrzeżenie jest jedno, ale poważne i trzeba je postawić wprost: rozwinęła się kurtyna powietrzna, a podsufitka jest rozerwana. Obie bazy mówią o „wielu poduszkach”, a ze zdjęć widać zadziałanie po jednej stronie przy nienaruszonych poduszkach przednich. Tej różnicy nie da się rozstrzygnąć zdalnie — rozstrzygnie ją dopiero odczyt sterownika SRS. Do tego dochodzi czerwony komunikat SOS na zestawie wskaźników, ekran połączenia alarmowego na centralnym wyświetlaczu i brak deklaracji Run & Drive ze strony Copart. Elektronika działa, ale nikt nie potwierdził, że auto rusza o własnych siłach.
Warto też pamiętać o pierwszej kolizji. W maju 2025 auto dostało lekko w prawy przód i trzy tygodnie później dealer wymieniał reflektor. Poduszki wtedy nie zadziałały, szkoda była opisana jako minor — ale to znaczy, że po dostarczeniu auta do warsztatu trzeba sprawdzić oba narożniki, nie tylko ten uszkodzony teraz.
Rachunek broni się mimo tych zastrzeżeń. Licytacja powinna zamknąć się w przedziale 20–26 tysięcy dolarów; w wariancie środkowym, przy 23 tysiącach, auto z częściami kosztuje około 146 tysięcy złotych przed robocizną, a nawet w najdroższym — około 160 tysięcy. Punktem odniesienia nie jest tu salon, tylko rynek importu: XC90 z tego rocznika, sprowadzone z USA, po niewielkiej szkodzie i z historią, którą da się zweryfikować, zaczynają się od około 220 tysięcy. Tańsze oferty, w okolicach 170 tysięcy, to zwykle auta po poważnej szkodzie albo z przeszłością nie do prześledzenia. Zapas jest więc realny — i to on ma pochłonąć niespodzianki po odczycie SRS, a nie zysk.
Rekomendacja: warto stanąć do tej licytacji, ale z limitem ustawionym niżej niż przy „czystej” blacharce. Trzeba wliczyć w budżet pełną obsługę SRS i przyjąć, że zakres może okazać się szerszy, niż widać na zdjęciach. Zostają też dwie rzeczy na stałe: tytuł salvage w dokumentach i unieważniona gwarancja fabryczna, a w historii — dwie odnotowane kolizje. Przy aucie kupowanym dla siebie, na lata, to akceptowalna cena za siedmioosobowe XC90 z 2025 roku, z 34 tysiącami kilometrów i silnikiem, którego w europejskim cenniku nie było.
- Rocznik modelowy 2025, ~34 tys. km, przebieg bez zastrzeżeń w obu bazach
- Silnik B6 300 KM — brak w aktualnym polskim cenniku XC90
- Wersja Plus Bright, 7 miejsc: panorama, Harman Kardon, kamera 360°, Pilot Assist, felgi 21"
- Jeden użytkownik, cała obsługa u jednego dealera Volvo, brak otwartych akcji przywoławczych
- Poduszki przednie nie zadziałały, komora silnika i chłodnice nietknięte
- Uszkodzenie skupione w jednym narożniku; prawy bok, tył, dach i szyby bez kontaktu
- Dobra dostępność części z demontażu — XC90 II jest na rynku od 2015 roku
- Rozwinięta kurtyna powietrzna i rozerwana podsufitka — pełny zakres SRS pokaże dopiero odczyt sterownika
- Brak statusu Run & Drive — Copart nie potwierdza, że auto jedzie
- Tytuł salvage (New Jersey), gwarancja fabryczna prawdopodobnie unieważniona
- Druga kolizja w historii — lekkie uderzenie w prawy przód z maja 2025, wymiana reflektora
Interesujesz się tym autem lub podobnym?
Pomagamy przez cały proces — od znalezienia aukcji, przez sprowadzenie i odprawę celną, aż po kontakt z warsztatem. Każdy klient z pakietu Premium dostaje raport jak ten, który właśnie przeczytałeś.
Napisz do nas w sprawie bezpłatnej wyceny